piątek, 9 października 2009

tęsknota?

Lubię to miasto nocą. Kraków nocą... mmm... mogłabym tak siedzieć i nawet marznąć na przystanku, gdziekolwiek. Jeszcze dziś te gwiazdy. Ta romantyczność przytłacza. Czasem tak ciężko samej, czasem tak bardzo bym chciała...

Kartki z napisami, które chciałabym kiedyś dostać. Chciałabym ulec szaleństwu. Czasem tak bardzo bym chciała. Tutaj byłoby idealnie będąc z kimś. Z kimś, kto zrozumiałby milczenie, kto usiadłby patrząc w tą samą stronę i oddał się wspólnemu milczeniu. Mógłby też patrzeć w inną stronę, byleby dało to poczucie wspólnego milczenia.

Sprawdziła w necie, czy może kupić książkę. Poszła do tej księgarni, a książki w ogóle tam nie ma. Głupia? Idiotka?

Nie rozumie ludzi długo rozmawiających przez telefon na tematy, które można zawrzeć w kilku zdaniach. Zła na nieumiejętność zauważania oszczędności wśród jej znajomych. Czy ona jest za bardzo wyliczona? Dlaczego nie potrafi tego zrozumieć? Co w niej jest nie tak? Czy kiedykolwiek spotka kogoś, kto będzie dla niej, tak jak ona sobie to wyobraża?

Czuje, że mogłaby żyć w świecie wzajemności, kiedy każdy coś od siebie daje, nie oczekując ogromnej wdzięczności; w świecie, gdzie większość rzeczy byłaby wspólna, gdzie rozmowa z nieznajomym człowiekiem nie byłaby "dziwna". Utopia?

Można tęsknić za kimś, kogo się nigdy tak naprawdę nie "miało"?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz