Przeprowadza się. Za jakieś 2 tygodnie będzie bezpieczniej i buty nie będą otoczone błotem. Tak - w tym mieście jest błoto - tam jest. Dziwna atmosfera w "starym" miejscu. Ludzie zamilkli na jakieś 3 godziny, kiedy ich poinformowała, że chce się wyprowadzić. Potem udzieliła wywiadu: "dlaczego, po co, na co, jak to?". O mały włos ktoś nie rzucił nią telefonem komórkowym, żeby podać jej numer do właścicieli mieszkania. Fajne uczucie, nie ma co. Kolejne doświadczenie. Dobrze, że wtedy on był "dostępny", to jakoś pomógł jej przetrwać i jakoś podtrzymał na duchu, a ona dzięki temu potrafiła utrzymać nerwy na wodzy.
Nie mówi, że się nie boi, bo boi się. Nowa sytuacja, nowi ludzie, nowe miejsce. Ma nadzieję, że będzie lepiej, bezpieczniej, że to otworzy jej jakieś możliwości, niemalże niczym okno na świat. Co prawda wracając na mieszkanie nie będzie miała rówieśników, tylko dorosłą kobietę, ale nie wygląda, by było źle. Czekają ją nowe obowiązki, ale za to dach nad głową w korzystnej cenie. Jeśli dostanie stypendium będzie właściwie niezależna finansowo od rodziców. To wszytko stało się tak nagle, decyzja nie była łatwa, ale jednak podjęta "na przeprowadzkę". Ciekawe, jak tam będzie... Czy podoła? Co wyjdzie z jej planów, o których dokładnie wie... tylko on!? Innym coś tam wspominała, ale jakoś nigdy nie było czasu.
Magda postanowiła się odchudzać, żeby widzieć efekty robienia czegoś dla siebie. Muszę przyznać, że chyba nie wpadłabym na tak proste rozwiązanie, w sensie naocznej zauważalności efektów. Na studiach ciągle się coś je, wbrew pozorom Powroty domu to swoisty detoks od pierdół do jedzenia. Ale nie zaprzecza to faktom o "biednych studentach", bo właśnie dzięki takiemu jedzeniu zaspokajają podstawowe potrzeby żywieniowe;), w miarę niewygórowanej cenie.
Zaskoczyło ją, kiedy zobaczyła, kto obserwuję jej bloga:). Sam Pan Marcin;) - witam Pana, miło mi;).
Cejrowski w Krakowie w Auditorium Maximum:D. Idziemy z Magdą, co raczej można zaliczyć do rzeczy oczywistych. A nawet jeśli by ktoś miał jakieś wątpliwości, to decyzja już została podjęta i ja nie dopuszczam do siebie myśli, że mogłoby nas tam nie być:P. Teraz czekamy na udostępnienie biletów i wydając jedyne 35 zł spędzimy cudowne, gorące:P 3 godziny (wedle zapowiedzi) w jakimś ciepłym, żeby nie napisać "gorącym" miejscu, a tam gdzieś za ściana już pewnie będzie poniżej zera;). mmm... cudnie... Tyle tylko, że trzeba będzie się przenieść podczas opowieści w nieznany nam świat z otwartymi oczami, żeby nie umknęło nic ważnego:P. Już się nie mogę doczekać:D. Oby tylko udało nam się zdobyć bilety na jakieś dobre miejsce - byłoby idealne;).
Coś jeszcze? yyy... to może potem, bo teraz znikam:P
Nie mówi, że się nie boi, bo boi się. Nowa sytuacja, nowi ludzie, nowe miejsce. Ma nadzieję, że będzie lepiej, bezpieczniej, że to otworzy jej jakieś możliwości, niemalże niczym okno na świat. Co prawda wracając na mieszkanie nie będzie miała rówieśników, tylko dorosłą kobietę, ale nie wygląda, by było źle. Czekają ją nowe obowiązki, ale za to dach nad głową w korzystnej cenie. Jeśli dostanie stypendium będzie właściwie niezależna finansowo od rodziców. To wszytko stało się tak nagle, decyzja nie była łatwa, ale jednak podjęta "na przeprowadzkę". Ciekawe, jak tam będzie... Czy podoła? Co wyjdzie z jej planów, o których dokładnie wie... tylko on!? Innym coś tam wspominała, ale jakoś nigdy nie było czasu.
Magda postanowiła się odchudzać, żeby widzieć efekty robienia czegoś dla siebie. Muszę przyznać, że chyba nie wpadłabym na tak proste rozwiązanie, w sensie naocznej zauważalności efektów. Na studiach ciągle się coś je, wbrew pozorom Powroty domu to swoisty detoks od pierdół do jedzenia. Ale nie zaprzecza to faktom o "biednych studentach", bo właśnie dzięki takiemu jedzeniu zaspokajają podstawowe potrzeby żywieniowe;), w miarę niewygórowanej cenie.
Zaskoczyło ją, kiedy zobaczyła, kto obserwuję jej bloga:). Sam Pan Marcin;) - witam Pana, miło mi;).
Cejrowski w Krakowie w Auditorium Maximum:D. Idziemy z Magdą, co raczej można zaliczyć do rzeczy oczywistych. A nawet jeśli by ktoś miał jakieś wątpliwości, to decyzja już została podjęta i ja nie dopuszczam do siebie myśli, że mogłoby nas tam nie być:P. Teraz czekamy na udostępnienie biletów i wydając jedyne 35 zł spędzimy cudowne, gorące:P 3 godziny (wedle zapowiedzi) w jakimś ciepłym, żeby nie napisać "gorącym" miejscu, a tam gdzieś za ściana już pewnie będzie poniżej zera;). mmm... cudnie... Tyle tylko, że trzeba będzie się przenieść podczas opowieści w nieznany nam świat z otwartymi oczami, żeby nie umknęło nic ważnego:P. Już się nie mogę doczekać:D. Oby tylko udało nam się zdobyć bilety na jakieś dobre miejsce - byłoby idealne;).
Coś jeszcze? yyy... to może potem, bo teraz znikam:P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz