środa, 7 października 2009

"Zapraszamy na chaos Twoich spraw"

Poszukiwania podręczników trwają. Dylemat, czy aby da się funkcjonować karmiąc się wyłącznie wiedzą. Może lepiej jednak zadbać o swój żołądek... W zasadzie życie "na sępa" podświadomie jakoś mi wychodzi. Co ja poradzę, że ludzie dzielą się ze mną jedzeniem. W wersji poglądu, że jedzenia się nie odmawia i na jedzenie zawsze i wszędzie, to raczej normalne:P.

Nocna eskapada po internecie w poszukiwaniu antykwariatów. Lista na dzisiejszy "wypad" na miasto;) oj dłuuuga... Mapa? Oj tak! Zastanawiam się tylko ile ona ze mną przeżyje... Wczoraj biedaczka została sama w teczce, a ja intuicyjnie się nie zgubiłam.

Zdruzgotana faktem braku działów matematycznych w księgarniach. Matematyka jako matka wszystkich nauk, a podręczniki do niej są we wszelkich innych działach... A Ty studencie domyśl się, gdzie masz szukać, bo kiedy zapytasz, to dziwnie na Ciebie popatrzymy... Czy to sygnał, że należy się przenieść na matematykę dla ambitnych, kiedy nigdzie nie ma książki na optymalnym poziomie kierunku, na którym przyszło mi studiować? Pewnie tak... i "może nie będzie aż tak źle".

Nie ulega wątpliwości, że kiedyś trzeba będzie zacząć się uczyć. Pytanie tylko na ile owych pomocy naukowych będzie mnie stać...

Zadanie na najbliższy "za tydzień"? A3 - autoprezentacja. Chyba mam jakiś pomysł... Ale wczorajsza wersja "tabula rasa" wydaje się imponująca. W końcu studia kształtują człowieka, prawda? I to taki jakby ostatni etap na właściwe siebie ukształtowanie na czas prawdziwej dorosłości. Nie, nie... nie będę przesadzać... Wylecieć na początku nie byłoby przyjemne. Ale przynajmniej będę mieć alternatywne wytłumaczenie na puste pola;).

Ogólnie to jakoś mi tak lepiej. Nie jest to stan mega euforii, ale jednak sama w sobie widzę różnicę. Ciekawe jak długo potrwa taki stan. Nie potrafiłam sobie poradzić ze świadomością, bycia schematycznym w zadawaniu pytań z serii: "jak masz na imię? skąd jesteś? gdzie teraz mieszkasz? i jak?". Wiem, wiem... bardzo "mądre" podejście do sprawy, które nadal trwa, ale staram się zagryźć zęby;/.

Pomogły dwie zielone herbaty o smaku morelowym? Herbata jak narkotyk? Niewątpliwie tak zadziałała;)

Mglisty poranek. Przedzierające się słońce. Zapowiada się ładny dzień? Ale w każdym calu? Na pewno? W związku z tym zrealizować wersję w spódnicy? Do 11:00 to już chyba będzie pięknie, ładnie i powabnie;)

Chaos (nie)kontrolowany? Właściwie to dokładnie tak. Może następnym razem będę w stanie uporządkować myśli.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz