środa, 4 listopada 2009

...

Jest nadmierne milczenie. Są słowa, których czasem się nie wypowiada. Pewni ludzie przeszli na służbowy ton komunikacji. W pewnych kontaktach należy przejść na wyższy poziom tolerancji co do upierdliwości pewnych cech.

Znów stało się coś, co doprowadziło ją do zagubienia. Chciałaby znać konkretny powód tego stanu. Może zadaje sobie i innym zbyt wiele pytań, może "wierci dziurę w całym"... Momentami tak bardzo jej trudno. Ma wrażenie, że do pewnych emocji nie chce się przyznać sama przed sobą, a co dopiero przed kimś innym. To takie ważne, że jeszcze znajduje się ktoś, kto wygospodaruje czas, kto stara się rozwiązać, być może urojony, problem. Sama świadomość istnienia takiej osoby jest tak bardzo budująca, tak bardzo momentami potrzebna.

Fakt, można przysłowiowo coś olać, ale zawsze istnieje to "ale...". Chciałabym umieć się nie przejmować. Czasem chciałabym móc nie myśleć o pewnych sprawach.Właściwie traktowana jak powietrze - potrzebna, a niezauważalna. Potrzebna do płacenia za mieszkanie - już po nic więcej. Figuruje już jako "ta zła". To zatrważające, jak ludzie potrafią się zmienić, kiedy ktoś naprawdę zajmie się swoim życiem i w końcu zacznie myśleć o sobie. To wszystko jest takie trudne, zwłaszcza, kiedy trafia się na ludzi, którzy wobec czegoś, co nie zdarza się po ich myśli wpędzają człowieka w poczucie winy.

Czasem tak trudno jest zaufać. Czasem ufamy nie wiedząc właściwie dlaczego. Czasem mamy poczucie zbyt szybkiego okazania zaufania dla drugiej osoby. Jednak czasem zdarza się tak, że ufamy niemalże od samego początku znajomości. Odchodzą wszelkie obawy przed zranieniem, zawiedzeniu się na kimś. Mamy wrażenie, że znamy kogoś dłużej niż pozostałych znajomych, a w rzeczywistości znamy kogoś najkrócej. Czujemy coś nie znajdując na to wytłumaczenia, czujemy mimo wszystko - jednocześnie nie będąc pewnym, że dzieje się dobrze, że tak powinno być. Bo czasem zastanawiamy się, czy to wszystko jest możliwe.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz