piątek, 20 listopada 2009

dziś

Mam osiemnaście lat.
 Jeszcze.
Do dziewiętnastu brakuje mi dwudziestu ośmiu dni.
 Już.
Studiuję.
 Jeszcze/ już...
   Za trzy dni minie rok od dnia, który paradoksalnie zmienił dużo na lepsze, dzięki któremu za siedem dni będę mogła uroczyście powiedzieć, że chociażby dla tej jednej znajomości warto było...
   Eh... gdyby nie pamiętnik, który od czasu do czasu męczę swoimi myślami nie wiedziałabym tego pewnie tak dokładnie... A tak, mimo czasem monotematyczności i nudności, znajdzie się w nim coś pożytecznego.

Czasem jest tak, że człowiek podporządkuje część swojego życia pewnym sprawom. Poświęci czemuś swój czas, będzie przekładał inne sprawy, byleby tą jedną sfinalizować. I mimo tego, mimo poczucia, że zrobiło się wszystko, coś nie wychodzi. I rodzi się pytanie "dlaczego?". Czy warto było zatem rezygnować z jakichś dawnych marzeń o, dajmy na to, koncercie, skoro i tak nic nie wyszło? Czy nie udaje się dlatego, że czemuś za bardzo się poświęciliśmy? Czy nadal warto coś poświęcać, skoro znów może się nie udać? Dlaczego te pytania nie mają satysfakcjonującej odpowiedzi?!

I to nie jest rozpacz dziecka, które nie dostało tego, co chce.




"Życie to powieśc Boga.
Pozwólmy Mu ją pisać."
                                                               Isaac Bashevis Singer

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz