niedziela, 29 listopada 2009

mediatorowo

Dlaczego nie jest czasem tak, jakbyśmy tego chcieli? Dlaczego czasem trzeba ciągle na coś czekać? Dlaczego jest aż tak inaczej niż by się chciało, mimo, że przecież nie jest źle...? Dlaczego czasem czuć tak wielki brak czegoś, czego się nigdy nie miało? Po co to wszystko? Po co coś, czego nie ma? Czasem jest zbyt trudno...
Braki mam... w życiu?

Wczorajsze MediaTory bardzo pozytywnie odnotowane. Przedarte żółte zaproszenie. Ludzie, którzy podzielili się z nami jedzeniem i telefony, które znów wpędziły mnie w poczucie winy i jakiegoś idiotycznego bezsensu. Może faktycznie dobrze byłoby wykopać dół i do niego wskoczyć? Ale skupmy się na czymś innym (nie ma to jak zwrócić się do siebie z szacunkiem).  Hełmówka oczywiście też na Gali. Pominę fakt istnienia wyłącznie tam, gdzie blask światła... Co mi z tego, że myślę, iż ten świat wymaga zachowania naturalności i skromności, a nie epatowania dumy i widocznego przybierania póz...
  Najsztub w niebieskiej koszulce palący przy samochodzie. Bryndal w efekcie z wibratorem na ustach. Kuźniar miażdżący pytających, ćwiczący dykcję z korkiem. Nieobecna Krall z zapaleniem oskrzeli. Torańska dzwoniąca do Krall. Werner z nieaktualnym zdjęciem, bo zmieniła fryzurę. I tacy kurcze sami zza szklanej szybki, zza drukowanych słów i zza głośników radioodbiorników. I prawie, że vipowskie miejsce:P. A orkiestra z AGH genialna;)

A potem kierunek 'Prądnik Czerwony' i pierwszy powrót nocnym autobusem odnotowany w rubryce "przeżyłam". Wróżby andrzejkowe bardziej niezrozumiałe. Tak... było mi nadmiernie melancholijnie;/. Ostatnio jakoś tak się zdarza w takich sytuacjach. Nie chcę tak!

Szukam mobilizacji... nadal...
Jak się człowiek przestraszy, kiedy mu wyskoczy na monitorze okienko rozmowy, to chyba nie jest już za dobrze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz