czwartek, 19 listopada 2009

"yes I'm havin' a good time"?

Wychodzę rano z bloku, o ile ranem można nazwać 11:00;) i blokiem budynek mający 3 piętra;), a tuż przed wejściem widnieją jakieś litery napisane kredą na kostce. I to nie jest objaw wścibskości, ciekawości, czy czegoś tam, bo tak mi się wydaje, że każdy to sobie przeczytał, jak po tym przechodził. A napis niniejszym zacytuję:

"Maks
jutro się
bawimy
Karina"

Muszę przyznać, że ryzykowny sposób pozostawiania wiadomości, ale jednak zahaczający o jakąś oryginalność. Z tego by wynikało, że w tym bloku, z którego nomen omen niedługo się wyprowadzam, jednak mieszkają jacyś inni ludzie, zaliczający się do tych, którzy gdzieś wychodzą, a nie tylko do pracy i ewentualnie na spacer z dzieckiem i chodzący spać i budzący się o stałych godzinach... Swoją drogą to musi być miłe uczucie tak sobie rano przeczytać taką wiadomość. Dobrze, że nie padało ani nie spadł śnieg, bo mogliby się nie spotkać...

Batonikowe musli kauflandowskie ładnie pachnie. Smakuje też dobrze, tyle, że takie delikatnie oszukane, jakby nadmuchane (w sensie, że zawierające przerwy między tym czymś z czego jest zrobione i zlepione:P). I... tu uwaga... pierwszy raz w życiu udało mi się kupić jogurt (nie ukrywam, ze z promocji), który po otwarciu miał czyste wieczko! Co prawda niosłam go bardzo ostrożnie w nadziei, że w końcu się uda:P. Ale już go trawię, więc po jogurcie;).

Na tych studiach dowiaduję się bardzo ciekawych rzeczy, oj... bardzo... Tak... komunizm upadł, bo zaczęto walczyć z alkoholizmem - przykra, ale prawdziwa anegdota historyczna;). I mimo tych dwóch najnudniejszych w świecie wykładów w trakcie przerwy uraczono mnie stwierdzeniem o mojej dzisiejszej błyskotliwości, która i tak ze mnie uleci po kolejnym wykładzie;). Eh... czasem dobry humor z człowieka nie ulatuje mimo wszystko;). Chyba, że trafi się na kogoś, kto bardzo będzie się starał sprawić, by było źle, ale na szczęście takiego kogoś ominęłam szerokim łukiem:).

Może to wszystko przez tą piosenkę, którą puścili w Trójce jak wychodziłam... jakoś się wtedy tak już całkiem pozytywnie zrobiło, mimo, że na co dzień takich nie słucham... klik

Ta notka to już chyba dzisiaj całkiem ni do składu ni do ładu... Trudno, nie będę już mazać;). Za chwilę idę dalej coś zjeść:P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz