W Trójce leci Mann. Z dni tygodnia wypadło na niedzielę. Od czasu do czasu odczuwam skutki niewyspania. Myślę, że zażyłość w pewnej znajomości toczy się odwrotnie proporcjonalnie do czasu jej trwania - im dłużej trwa, tym więcej zauważam, jak wiele nas dzieli, w jak wielu aspektach mamy zupełnie inne poglądy na życie.
Dlaczego jest tak, że ludzie potrafią ze sobą rozmawiać do momentu, kiedy myślą podobnie, a kiedy zaczynają się różnić w jakichś szczegółach, rozmowy się urywają. Ktoś komuś zarzuca "czepianie się", ktoś komuś mówi, że nie będzie już rozmawiał na dany temat i zaczyna się milczenie. Co jest nie tak?!
Ma wrażenie, że ktoś wie za dużo, że za bardzo kogoś wtajemniczyła w swoje życie. Najgorsze jest to, że znają się od kilku lat. Myślała, że są rzeczy, które pozostaną między nimi - myliła się. Każdy temat jest dobry, kiedy "trzeba" porozmawiać. Przykro jej. Od jakiegoś czasu towarzyszy jej myśl, że ta znajomość kryje w sobie za dużo pytań. Te pytania już nie intrygują. Te pytania już męczą, bo to forma niedomówień, forma tajemnic. Takie znajomości nie mają raczej dla niej większego sensu. Ma za mało siły, by coś zakończyć. Z resztą przyjaźnie się tak szybko nie wypalają. Pewnie wystarczyłoby porozmawiać, żeby każdy powiedział, czego oczekuje, co mu nie pasuje, zaproponował jakieś rozwiązanie. Tylko problem polega na tym, że chcieć tego muszą obie strony. A tutaj się nie da. Tutaj ktoś czegoś unika.
Ma wrażenie, że ktoś wie za dużo, że za bardzo kogoś wtajemniczyła w swoje życie. Najgorsze jest to, że znają się od kilku lat. Myślała, że są rzeczy, które pozostaną między nimi - myliła się. Każdy temat jest dobry, kiedy "trzeba" porozmawiać. Przykro jej. Od jakiegoś czasu towarzyszy jej myśl, że ta znajomość kryje w sobie za dużo pytań. Te pytania już nie intrygują. Te pytania już męczą, bo to forma niedomówień, forma tajemnic. Takie znajomości nie mają raczej dla niej większego sensu. Ma za mało siły, by coś zakończyć. Z resztą przyjaźnie się tak szybko nie wypalają. Pewnie wystarczyłoby porozmawiać, żeby każdy powiedział, czego oczekuje, co mu nie pasuje, zaproponował jakieś rozwiązanie. Tylko problem polega na tym, że chcieć tego muszą obie strony. A tutaj się nie da. Tutaj ktoś czegoś unika.
Przyjaźnie są trudne. Zaufanie jest jak biała bila - toczy się po stole - zielonym stole nadziei - obija się o inne, odbija się od ścian; czasem wpada, ale można ją wyciągnąć, by zacząć od nowa - trzeba tylko chcieć grać dalej. Może przyjaźń, w której realność tak trudno naprawdę uwierzyć jest tą właściwą, tą prawdziwą?
Dziś wie, że istnieją ludzie, którzy w sytuacji, kiedy dla jednej ze stron jest coś niejasne starają się wyjaśnić.i nie robią z tego problemu. Dziś takich zna, dlatego być może więcej wymaga...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz