Wszystko układa się jakoś tak pomyślnie, poprawnie, z korzyścią. Boi się, że nie będzie potrafić tego wykorzystać. Że zmarnuje te wszystkie, być może, zbiegi okoliczności, że nie da rady...
Ciągle się uczy. Uczy własnego życia. Gdzieś w głowie tworzy idealne modele relacji międzyludzkich. Idealne dla niej, niekoniecznie poprawne. Boi się tylko, że straci tyle ważnych rzeczy, że gdzieś zepsuje jakieś ważne znajomości. A gdzieś słowa, które zastanawiają.
Chciałaby, by kiedyś ktoś był tak zupełnie prywatnie. Nie, nie egoistycznie zawładnięty, zamknięty w zazdrości, istniejący tylko dla jednej osoby, ale by było wiadome, że jest, jest najbardziej.
Hipnotyzuje mnie płyta Przemyk, słucham trzeci dzień całego album "Odjazd" w kółko i jeszcze nie czuję, że mam dość. Po prostu to się nie nudzi. To ma Teksty przez duże "T". To ma coś, czego szukałam. Niekoniecznie optymistyczne, właściwie to bardziej egzystencjonalne, ale nie przepełniło mnie melancholią. Takie hmm... zastanawiające. Wracamy/ zaczynamy czas poezji śpiewanej.
"Małe niebo" jeszcze niedostępne na niczym ogólnie dostępnym, ale chociaż tekst jest:
każdy ma swoje małe piekło
pozorną wolność w klatce z czterech ścian
bo słyszy stale od urodzenia
co byś nie zrobił jesteś tylko tym
kim inni widzą cię
każdy ma swój prywatny czyściec
za bramą obietnica kryje się
nadzieja nikła że przyjdzie miłość
i ofiaruje nam to wszystko co
dla nas zbawienne jest
żałosny grzesznik co nie grzeszy
należy ludziom się to co ludzkie jest
bo to co boskie z jego woli
tylko wybranym zdarza się
musisz odnaleźć małe niebo
nie zawsze przecież tak wysoko jest
zamień się z własnym ciałem rolami
zaufaj - ono znacznie lepiej wie
jak zapominać się
Ciągle się uczy. Uczy własnego życia. Gdzieś w głowie tworzy idealne modele relacji międzyludzkich. Idealne dla niej, niekoniecznie poprawne. Boi się tylko, że straci tyle ważnych rzeczy, że gdzieś zepsuje jakieś ważne znajomości. A gdzieś słowa, które zastanawiają.
Chciałaby, by kiedyś ktoś był tak zupełnie prywatnie. Nie, nie egoistycznie zawładnięty, zamknięty w zazdrości, istniejący tylko dla jednej osoby, ale by było wiadome, że jest, jest najbardziej.
Hipnotyzuje mnie płyta Przemyk, słucham trzeci dzień całego album "Odjazd" w kółko i jeszcze nie czuję, że mam dość. Po prostu to się nie nudzi. To ma Teksty przez duże "T". To ma coś, czego szukałam. Niekoniecznie optymistyczne, właściwie to bardziej egzystencjonalne, ale nie przepełniło mnie melancholią. Takie hmm... zastanawiające. Wracamy/ zaczynamy czas poezji śpiewanej.
"Małe niebo" jeszcze niedostępne na niczym ogólnie dostępnym, ale chociaż tekst jest:
każdy ma swoje małe piekło
pozorną wolność w klatce z czterech ścian
bo słyszy stale od urodzenia
co byś nie zrobił jesteś tylko tym
kim inni widzą cię
każdy ma swój prywatny czyściec
za bramą obietnica kryje się
nadzieja nikła że przyjdzie miłość
i ofiaruje nam to wszystko co
dla nas zbawienne jest
żałosny grzesznik co nie grzeszy
należy ludziom się to co ludzkie jest
bo to co boskie z jego woli
tylko wybranym zdarza się
musisz odnaleźć małe niebo
nie zawsze przecież tak wysoko jest
zamień się z własnym ciałem rolami
zaufaj - ono znacznie lepiej wie
jak zapominać się
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz