Może gdyby nie zmiana cyferek nikt nie zastanawiałby się nad tym, co się zmieniło, jak coś minęło, co trzeba zmienić. Może wszystko jakoś by "szło"...
Jeszcze wczoraj, w zasadzie to jeszcze dziś nad ranem czułam, że ten rok nie kończy się dobrze, że kończy się źle. Teraz wiem, że nie kończy się źle. To takie ważne.
Gdyby nie pewni Wyjątkowi ludzie ten rok nie wyglądałby tak, jak wyglądał. Gdyby nie Szczególne rozmowy nie byłoby tak, jak jest.
Rok niewątpliwych zmian. Zdana matura. Dylemat wyboru odpowiedniego kierunku studiów. Decyzje o przyjęciu w zbyt wiele miejsc. Poszukiwania mieszkania. Odnajdywanie siebie w nowym miejscu. Nowi ludzie. Pierwsza piątka na UJ. Zmiana czterech ścian. Pierwsza praca. Nadmiar gotówki. Pierwsze wielkie spóźnienie. Pierwszy egzamin i to zdany na 5. Rozerwane znajomości, pewne nadal trwające. Doświadczenie szczerości, zrozumienia, bycia. I tak bardzo odczuwalne istnienie Kogoś Niewidzialnego, Czuwającego, poczucie, że doświadcza się tego, co najwłaściwsze...
A tam gdzieś słychać fajerwerki, a ja zabijam bakterie w grze.
A tam gdzieś słychać fajerwerki, a ja zabijam bakterie w grze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz