sobota, 28 sierpnia 2010

California dream

"to rób to dalej
ja nie widzę przeszkód
"
K.


"wiesz kim jest przyjaciel ? kimś kto potrafi wytrzymywać z tobą 24 h , mimo to jest mu mało, ktoś kto wie o tobie wszystko, a mimo to siedzi obok i cie kocha..ktoś kto gdy zobaczy cię z płaczem pierwsze słowa jakie powie to ' którego mam zjechać ? ' ... ktoś kto o 3 rano podniesie słuchawkę i będzie słuchać jak przeklinasz cały świat i ci przytakiwać.. to ktoś dzięki komu się żyje.... "

hmm...

"ufanie drugiemu człowiekowi nie czyni z nas frajerów"


niedziela, 22 sierpnia 2010

gdzie To poszło?

"There we were
Thick as Thieves
Frightened by shadows
And the autumn leaves
We wore stolen hearts
Fitted souls
Aided by lies
Amongst the media foes
And..

Hey ho where did it go?

When did we lose our sight?
And it's a nice show
The ones we perform
Performing it day and night
Night..."



środa, 18 sierpnia 2010

realnie to dobrze. jest

"And so I cry sometimes when I'm lying in bed
Just to get it all out what's in my head
And I, I'm feelin' a little peculiar
And so I wake in the mornin' and I step outside,
Then I take a deep breath
And I get real high
And I scream from the top of my lungs: "what's goin' on?""


i chyba jest dobrze. tylko czasem ta głowa. niech będzie dobrze.



źle źle źle źle źle źle źle źle

To była tylko głupia pomyłka?


poniedziałek, 16 sierpnia 2010

hey now now

"they'll find you when you're sleeping
...
did the earth just slam in the sun
...
we find a new reason, a new way of living
and we breathe it in and try to dream again"


sobota, 14 sierpnia 2010



Czy to ta sama rzeka?
I czy to drugi raz?


sobota, 7 sierpnia 2010

potem zacząć od nowa

Jeśli istnieje zarówno fizyczny jak i psychiczny ból serca, to właśnie tak mnie bolało.
 
"a serce to nie serce
to tylko kawał mięsa"
oddam mrówkom, może one zrobią coś pożytecznego. mózg też. w pakiecie.

Nie wiem po co obudziłam się niewiele po  5, kiedy tak bardzo chciałam spać. Są rzeczy, które w całej swej traumatyczności mają jakąś ukrytą budującą siłę. Może będzie lepiej, że nie będę mieć czasu. Pozamiatałam w swoim życiu. Tak, nieudolnie, nie wyszło mi to sprzątanie. Za bardzo nie wyszło. Chciałabym mieć czasem miejsce, gdzie mogę wszystko z siebie wykrzyczeć, tak, by nie mieć sił, by na jakiś czas stracić głos, by móc uderzyć w coś tak mocno, skakać bez konsekwencji, by móc wyrzucić z siebie całą nagromadzoną energię, by wypluć z siebie wszystkie emocje; chociaż na chwilę. Chcę takie miejsce, dźwiękoszczelne.
Dlaczego wszystko się tak kończy? Wtedy, kiedy zaczynam wierzyć, chcę się na coś uprzeć wykopują minę, która wybucha. Postrzępi mi trochę ciało, rany w końcu się zabliźnią i zaczyna się od nowa. Jakby o kilka kroków zawsze za późno. Czasem potrzebuję pewnego podłoża, braku autodestrukcji, ciepła, zapomnienia.

"Złap mnie za rękę i daj poczuć, że powinnam zostać." nie wiem z czego to jest, ale czasem by się przydało.


wtorek, 3 sierpnia 2010

przewróć się na drugi bok

Nie ja nie wytrzymałam:P. No i prawidłowo. Czyżby do tego jakieś pokątne zaproszenie między słowami? Zobaczymy, co to wyjdzie;) Przypominamy siebie. Wzajemnie, czyż to nie okropne?:P


niedziela, 1 sierpnia 2010

rewolucyjne zapędy

Może czas na zmiany i może czas na wielki plan. hmm... owszem, owszem sprawimy, że będzie to czas przełomowy. Tak, "przełom w sprawie". A co tam;)
Otóż:
1. Olewana przez nich, oleję ich również. Zobaczymy, kto tu pierwszy zatęskni. Dobra... pewnie ja, ale i tak muszę poczuć w sobie, że ich olewam i mam ich przynajmniej przez jakiś czas "gdzieś". Nauczymy się stwarzać pozory. Perfekcyjnie. Może uda się zamieszać.
2. Sukcesywnie, z ogromnym zapałem i regularnością doprowadzimy do nie tak okropnie wstydliwego angielskiego w moim wykonaniu. Tak: "z motyką na księżyc", ale przecież ktoś tam w końcu musi coś zasadzić, może jak raz urośnie.
3. Zrobimy notatki z przynajmniej "czegokolwiek" na "dzień dobry październiku", gdyż z przerażeniem spojrzałam na moje dwa kierunki.. Aczkolwiek postaramy się doprowadzić do stanu, gdzie owe działanie wykroczy poza założoną normę.
4. Spojrzymy na siebie normalnie, dostrzegając swoją wartość, chociaż nie wiem, czy to do końca będzie możliwe z racji na punkt pierwszy i wewnętrzne chwilowe przywiązanie się do pewnych osób i ich nieświadomą pomoc w samorozwoju, ale... może to jak raz będzie pomocne.
5. Staniemy się innym, lepszym człowiekiem doprowadzając w końcu do braku czasu, perfidności i nie pozwalaniu ludziom za dużo, kwitowaniu wkurzających osób czymś mniej ekspresyjnym jak "spierdalaj", ale o podobnym skutku i wyrazie.
Otóż to. Schizofreniczne podejście do sprawy niejako będzie uświadamiało, że nie można zawieść. No... może...

Jak mi pewien człowiek jeszcze raz wyśle link do wiadomości z wykopu z głównej, to po prostu zabiję. Czy ta zacna osoba uważa tą stronę za jedyne źródło informacji?! Pewnie trzeba będzie zastosować bardziej radykalne środki niż informowanie, że sama to już wcześniej przeglądałam. Czemu mnie zawsze irytują osoby, którym nic nie przeszkadza i wszystko akceptują... eh...

Nadal zastanawia mnie napis na koszulce, w którym po przetłumaczeniu (tak, udało mi się przetłumaczyć:P) chodziło o to, żeby nie bać się nie być, czymkolwiek by to było.


don't worry be...