wtorek, 20 października 2009

ryż

Próba zrozumienia macierzy na etapie połowiczności. Oj, żeby to chociaż było w takim stopniu... Doznaję ogólnego zaćmienia umysłu. Przestawiłam się na jakieś australijskie funkcjonowanie. Najlepiej czuję się z książkami nocą (wtedy w Australii jest dzień). Mogłabym nocą siedzieć, mogłabym czytać, szukać, odkrywać, mogłabym wtedy robić mnóstwo rzeczy... Jednak świadomość porannego przebudzenia mnie przeraża. Kończę więc naukę ze świadomością niewielkiego zwiększenia zasobu swojej wiedzy i wizji tradycyjnego już niewyspania kolejnego dnia. I codziennie zataczam koło: chodzę późno spać, wcześnie się budzę i co rano zastanawiam się, dlaczego ten budzik JUŻ dzwoni... Naprawdę lepiej czuję się nocą. Wtedy jest jakoś łatwiej, ze wszystkim. Wtedy jakoś przyjemnie się myśli;). Zaczęłam już funkcjonować na kawach. Sukcesywnie rozpoczęłam wypłukiwać magnez z organizmu. Taki styl życia podobno prowadzić może do zawału i przedwczesnej śmierci. Co prawda to raczej w moim przypadku początkowe stadium, ale jednak zawsze jakiś zalążek... Podobno facetom służy taki styl życia i stosunkowo krótki sen, kobiety niestety sukcesywnie zabija... no właśnie...

Czegoś jej brakuje, nie potrafi tego nazwać. Czyżby tęskniła za czymś, czego nigdy nie miała? Istnieje w ogóle taki rodzaj tęsknoty? Zastanawia się nad wieloma aspektami, nad sensem wielu spraw, znajomości, rozmów... Nie potrafi znaleźć satysfakcjonujących ją odpowiedzi. To takie trudne... Trywialne? - bardzo możliwe...

Nieprzyzwyczajona do takiej ilości przekleństw. Pierwszy raz spotkała kogoś takiego w swoim życiu (nie mów jej teraz, że to dlatego, że każdy jest inny, bo to akurat wie - generalizuje). Dokonywanie ogromnej selekcji wypowiedzi nowego znajomego - selekcji prowadzącej do wyrzucenia "ozdobników" bywa męczące:P. To też trudno jej zrozumieć. Chciałaby wiedzieć, dlaczego tak się dzieje. Dlaczego ludzie "wsadzają" miażdżące uszy słowa właściwie w co drugi/trzeci wypowiadany wyraz. Nic nie powiedziała. Przeszkadzało jej to okropnie, a jednak słuchała. Sama nie wie dlaczego nie potrafiła nic powiedzieć, zareagować, poprosić o to, by to mówiący dokonał selekcji wypowiadanych wyrazów oszczędzając pracy słuchaczowi.

Miała nie ufać facetom. Chciała dziś zrobić wyjątek. Zabrało jej to więcej czasu niż się spodziewała. W rezultacie zamiast wracać do domu jakieś 40 minut wracała z nimi ponad godzinę. (tak widocznie wyglądają skróty w męskim wykonaniu:P). Nie, nie ma uprzedzeń do tej płci. Podobno faceci maja dobrą orientację w terenie... dziś przekonała się, że niekoniecznie:). Ale gdyby nie poświęciła swojego czasu na dłuższy powrót do domu, nie dostałaby darmowych ryżów na mleku, plastikowej łyżeczki i podkładki pod filiżankę;). Takie poświęcenia zawsze się na coś przydają. Choćby na wyciągnięcie jakichś wewnętrznych wniosków, usłyszenia "powodzenia" i może jakiegoś "cześć" kiedyś na korytarzu.

Nowy znajomy nie dbał o to, jak ma na imię, nie pytał, może lepiej - oni chyba totalnie nie przywiązują uwagi do takich błahych? spraw. Opowiedział im trochę swojego życia. W końcu jakby nie było spędzili ze sobą trochę dnia. Miał dziewczynę rok temu. Nie poleca związków na odległość. Są zbyt męczące. Jeździł do niej bardzo często - teraz ma spokój, czasem się spotykają, pogadają jak kuple. Nie ma to jak szczerość "spokoju" z ust faceta;). Wyzuła, że jakoś go zaintrygowała? Zaczął się jej jakoś tłumaczyć z tematów, które podejmował. buhahaha

Gratisowy ryż bardzo smaczny muszę przyznać. Nowa pyta happysad pozytywnie oceniona, aczkolwiek w otaczającym nastroju dziwnie odczytywana. Lubi takie inteligentne teksty. Lubi wyrażenia, które skłaniają ją do myślenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz