środa, 2 grudnia 2009

...we are only made of moments, shooting stars with dreams within...

Być może dużo się pozmienia. Być może nie będę mieć tyle czasu. Być może czekają mnie nowe doświadczenia. Nie wiem, czy będzie dobrze. Nie wiem, czy będzie lepiej. Nie wiem, czy dam radę.

Tutaj jakoś bardziej wierzę. Bardziej wierzę w tyle rzeczy. Nie wiem... może to urok miasta, może ludzi, których spotykam, może udało mi się coś w sobie zmienić, może to to, że pewnych ludzi tutaj nie ma... Opatrzność? Czasem mam wrażenie, że czekam, kiedy to się skończy, czasem boję się Jej końca. Bo... przecież "w życiu nie ma tak dobrze"... A może u mnie będzie?! Może właśnie u mnie będzie!!!

Muszę uważać na słowa, które do mnie docierają. Może tylko dlatego, żeby później nie czuć rozczarowania. Może tylko dlatego, by czegoś nie stracić przez nieopatrzne zrozumienie....Niektóre słowa niekoniecznie muszą mieć drugie, jeszcze lepsze, dno.

Są godziny, czasem dosłowne godziny, które człowiekowi pomagają:)


"Rewers" - oglądać, jak ktoś ma okazję. Ten film ma coś w sobie, coś takiego, że nie wiem, jak to określić. Coś, co tworzy w głowie myśl "może trzeba oglądnąć jeszcze raz?", a nie często mam takie myśli:).

Biegiem w centrum ulicami, którymi szły tylko 3 osoby i to w przeciwną niż moja stronę. Biegiem ulicami pierwszy raz. Na ostatni tramwaj strefy dziennej w nocy. I ta niepewność, czy biegnie się w dobrym kierunku. Zakończone powodzeniem. Zmęczeniem.


A ta piosenka (klik) coś w sobie ma, coś, co też trudno mi określić:). Może właśnie przez te słowa:

"we are only made of moments
shooting stars with dreams within"






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz